Świadectwa i rozważania

niedziela, 6 lutego 2011

O soli...

"Wy jesteście solą ziemi, wy jesteście światłem świata." 
O tym mówi dzisiejsza Ewangelia, Izajasz zaś wzywa: "Dziel swój chleb z głodnym, wprowadź w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziej i nie odwrócić się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie". Naszła mnie krótka refleksja jeszcze apropos gościnności i tego, co Ojciec Wojciech mówił na temat "Mam tylko herbatę". Otóż po śmierci mojej Mamy, stanęłam przed koniecznością całkowitego przekształcenia swego życia. Przyszło mi nauczyć się gotować i gospodarzyć we własnym domu. Musiałam zrezygnować z własnego życia i oddać się opiece nad niepełnosprawnym bratem i obowiązkom house manager czyli po polsku kury domowej. Wszystko by było dobrze, gdyby nie to, że Mama przez całe życie nie wpuszczała mnie do kuchni, uważając, że nawet wodę w czajniku przypalę. Więc stanęłam przed całkiem nowymi wyzwaniami, wcale dla mnie niełatwymi...

...13 sierpnia jechałam na Jamną. Opis tej podróży znajduje się w moim świadectwie pod tytułem 13 w piątek, czyli dzień fatimski (http://usmiechnietajoanna.blogspot.com/2010/08/trzynastego-piatek-albo-dzien-fatimski.html) W każdym razie, pospóźniały się wszystkie pociągi i mi się chciało kląć. Włączyłam sobie jednak z komórki konferencje Ojca Wojciecha, które wygłosił podczas pielgrzymki z Krakowa do Częstochowy w grupie Cisza II. Tytuł konferencji był: "Mam tylko herbatę" i Ojciec mówił między innymi na temat Marty i Marii z Betanii. Obie siostry nazwał "szlachetnymi duszami", mimo że Pan Jezus wyraźnie zganił Martę za to, że troszczy się zbyt wiele, a wystarczy tak niewiele. Okazuje się, że Marta też miała swoje powołanie, swój charyzmat, tyle że ona troszczyła się za bardzo - "lepsze jest wrogiem dobrego - tak się mówi". Ale była za to gościnna, a gościnność też jest bardzo ważna, jest bowiem wyrazem gotowości, właśnie tego, że jestem, że "mam tylko herbatę", ale jestem. Te konferencje pozwoliły mi powstać do nowych zadań, bo ja zawsze byłam jak Maria, chciałam tylko kontemplować chwile z Oblubieńcem. Zadanie było trudne, tym bardziej że na początku relacje z moim Ojcem też nie były łatwe. Ale postanowiłam się przemóc i zacząć gotować. Aby dania lepiej smakowały, dodawałam do potraw sól egzorcyzmowaną, błogosławioną przez Ojca Manjackala, którą dostałam od niezawodnej jak zawsze Emilki. Okazało się, że umiem gotować, mało tego, Tato zaczął mnie chwalić. Moja siostra spróbowała po raz pierwszy bitek z dzika, które ja upiekłam na grillu. Przedtem bowiem zarzekła się, że w życiu dziczyzny nie spróbuje. Smakowała jej bardziej niż kurczak. W tym roku przygotowałam też Święta Bożego Narodzenia, upiekłam karpia na grillu, zrobiłam uszka z grzybami, upiekłam swoje pierwsze ciasta. Piernik wyszedł tak rewelacyjnie, że po tygodniu siostrzeniec do mnie dzwonił, że ten korzenny smak "za nim chodzi". Odkryłam, że mam w sobie również charyzmat Marty, że potrafię. Przedtem bowiem to nawet mój Ojciec mówił z przekąsem, że "Asia wybrała tę lepszą cząstkę", a teraz to tak się nawrócił, że cały czas żyje w stanie Łaski Uświecającej". Warto być uczniem Chrystusa, warto promieniować na innych. To ma wielki sens, działa w obie strony, nie tylko na tych, dla kogo jesteśmy świadkami, ale również na nas samych. Czyny zrobione dla Chrystusa, przemieniają wewnętrznie, ubogacają, powodują, że człowiek dojrzewa. Bądźcie więc solą ziemi i światłem świata!

Konferencji Ojca Wojciecha można wysłuchać tutaj: http://www.cisza2.krakow.dominikanie.pl/?str=2#konferencja2010obrazy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz